poniedziałek, 17 listopada 2014

Szkoła wyglądała mniej więcej tak, jak większość szkół. Szara, smętna, bura, nudna i ponura. Niezadbana. Wchodząc przez zardzewiałą, skrzypiącą bramkę na jej teren Angela pomyślała, że szkoły powinny wyglądać wesoło i przyciągać wzrok. A w takiej budzie? Najwyżej można doła dostać na samą myśl. Angela otworzyła drzwi do szkoły. Po kilku krokach potwierdziły się jej przypuszczenia: od wewnątrz szkoła wyglądała jeszcze gorzej. Dziewczyna zauważyła jednego chłopaka w stroju galowym. Przy szafkach stały dwie dziewczyny w koszulach i czarnych spódniczkach. Angela zresztą też była ubrana w "galówy". Miała białą koszulę z kołnierzykiem, czarną bluzę do pasa bez kieszeni (żeby było bardziej na galowo niż na dresowo), czarną spódniczkę do pół uda, jasnobrązowe, cienkie rajstopy i brązowe koturny na niskim obcasie. No, niestety, była jedną z tych osób, które koturny noszą tylko od święta, więc zdążyła się już wyglebić w drodze na przystanek, a teraz zgrabnie omijała wszyskich ludzi, żeby nikt jej nie popchnął. Stanęła pod ścianą przy schodach. Dlaczego kurna w gimnazjach nikt nie wiesza strzałek na ścianach pierwszego września?! Czekała pod ścianą. Od trzech minut nikt nie przechodził. Nareszcie nadeszła pierwsza osoba. Była to jakaś nowa - pierwszoklasistka uwieszona na ręce matki.
-Nie martw się, żabuniu, będziesz się tu świetnie czuła - powiedziała do dziewczyny kobieta.
-Ale ja tu nikogo nie znam... - zrzędziła dziewczyna.
Angela miała ochotę uciec z tej szkoły. Skoro pierwsza uczennica to taki bachor, to jacy będa następni? Trzech dyskutujących na jakiś temat drugoklasistów przeszło obok matki z bachorem albo tam bachora z matką, nie ważne. Jakiś wysoki emo wygladający na trzecią gimnazjum stanął koło wejscia do szatni na wf. Środkiem korytarza przebiegła zdyszana i spóźniona nauczycielka. Angela stała, starała się nie wygrzmocić i szukała wzrokiem jakiejś mniej więcej przyjaznej twarzy. Obok niej stanął równie zagubiony blondynek o ciemnobursztynowych oczach i miłym uśmiechu.
-Ej, jestem Max - powiedział po chwili.
-Angela - odpowiedziała Angela i podała mu rękę.
Uścisnął ją, pytając:
-Z której klasy?
-Z 1A, a ty?
-Ja też.
Uśmiechnęli się do siebie.
-O, a to mój kumpel, Dawid, też z 1A - wskazał czarnowłosego chłopaka - Stary, chodź tu.
Dawid podszedł do nich.
-Dawid -  Angela, Angela - to jest Dawid.
-Cześć - powiedzieli równocześnie Dawid i Angela, po czym Dawid skończył - Ej, wiecie, gdzie jest sala gimnastyczna? Tam ma być teraz akademia.
-Eee nie - odpowiedział Max.
-Angela?
-Ja też nie. Może po prostu podążajmy za ludem?
Z braku innych pomysłów ostatecznie podążyli za pewną dziewczyną wyglądającą na drugą klasę. Doprowadziła ich dokładnie do sali gimnastycznej.
-PIERWSZE KLASY PROSIMY USTAWIĆ SIĘ W SZEREGACH! KAŻDA KLASA MA MIEĆ SWÓJ WŁASNY SZEREG!!! - usłyszała Angela.
Zrobił się wielki ruch, każdy starał się zorientować, gdzie jest jego szereg. Kiedy już utworzyły się jakie takie szeregi, Angela, Dawid i Max zwyczajnie podeszli do szeregu, w którym pierwsza osoba trzymała tabliczkę 1A. Ustawili się na końcu. Wszyscy gadali i wreszcie Dawid i Max dołączyli do gadających - zaczęli rozmawiać o Minecrafcie, The Forest, The Last of Us i innych grach. Do Angeli podeszła dziewczyna.
-Natalia! - prawie krzyknęła, potrząsnęła ręką Angeli i podeszła do Maxa.
-Natalia, pamiętaj! - powiedziała i potrząsnęła jego ręką, po czym to samo zrobiła z Dawidem.
-Okejjjj - powiedział Dawid - Nasza klasa jest z minuty na minutę coraz mniej normalna.
I powrócili z Maxem do rozmowy o The Last of Us. Do Angeli podeszła kolejna dziewczyna. Wysoka, szczupła, czarne włosy, ciemne oczy. Ubrana w białą koszulę, czarny sweterek, czarne rajstopy i czarne glany. Ale nie wyglądała jakoś horrorystycznie. Normalnie - czarne pasuje do czarnego.
-Ej, tylko spokojnie, jestem Angela, nie krzycz tylko zwyczajnie powiedz - uprzedziła ją Angela.
-Mięta - powiedziała dziewczyna - Widzę, że poznałaś już Natalię?
-Ta, przed chwilą na mnie nawrzeszczała i poszła nawrzeszczeć na Maxa i Dawida. No to jak masz na imię?
-Mięta - powtórzyła dziewczyna.
-Mięta?
-Trudno mieć na nazwisko Miętowicz i nie mieć przezwiska Mięta...
-A imię?
-Patrycja.
Dalej nie mogły rozmawiać, ponieważ nieźle wnerwiona dyrektorka ryknęła "CISZA!" do mikrofonu i wszyscy stanęli równo w rzędach. Zmuszeni do zamilknięcia ucichli i dyra mogła wreszcie przemawiać.
-Ykhm, ykhm - zaczęła - Witamy w naszym gimnazjum, uczniowie. Szczegulnie chciałabym powitać...
"Aha, czyli tak jak zawsze..." - pomyślała Angela i przestała słuchać.
-Co lubisz robić? - zapytała szeptem Mięta.
-Muzyka, książki, taniec, gimnastyka artystyczna... - mruknęła Angel - A ty?
-Książki, muzyka, opowiadania.
-Piszesz?
-No, trochę.
-Nieźle!
Przemowa pani dyrektor znowu się przerwała i wnieśli sztandar szkoły. Odśpiewali, co trzeba odśpiewać, pani dyrektor życzyła im dobrego roku i rozeszli się do klas. Usiedli w ławkach (Dawid z Maxem w czwartej ławce przy oknach, Mięta z Angelą w ławce za nimi) i czekali. Po chwili do klasy wpadła zdyszana nauczycielka.
-Przepraszam - wysapała.
Była trochę chuda (trochę!), niska, miała ciemne włosy, spięte w perfekcyjnie idealny koczek, w miarę chudą twarz, ciemne brwi jak od linijki i idealnie proste paznokcie. W jej ubraniu ciepły kolor miał tylko drobny, złoty paseczek od sukienki. Sama sukienka była czarna, tak jak pantofle, rajstopy, narzutka oraz włosy. Nienaganny makijaż mówiła sam za siebie. "Idealistka" - stwierdziła Angela. Angie była jedną z tych szczęściarzy, której pierwsza opinia o człowieku była opinią trafną, a przy tym potrafiła w biegu wyczytać uczucia z oczu. W tym wypadku jej opinia również była trafna, o czym przekonała się już po chwili.
-Nazywam się Jadwiga Ideowicz - (nie ocenia się po nazwisku - pomyślała Angela) - Będę waszą wychowawczynią oraz matematyczką. Witam was bardzo serdecznie w naszym gimnazjum. Zaraz rozdam wam kilka potrzebnych karteczek do wklejenia do dzienniczków. Dodatkowo dostaniecie ankietę o naszym gimnazjum, będzie dotyczyła tego, jak się w nim czujecie i jak wam się podoba.
-Eee - odezwał się jeden chłopak z drugiej ławki przy drzwiach - Proszę pani, my jesteśmy tu dopiero od godziny. Jak mamy stwierdzić, czy nam się podoba? Przecież widzieliśmy tylko salę gimnastyczną, korytarz i tą salę...
-Powinno wystarczyć - ucięła pani i zaczęła rozdawać ankiety.
Angela spojrzała na swoją. Pierwszy punkt brzmiał "Co najbardziej podoba ci się w naszej szkole?", a odpowiedzi "a) nauczyciele b) klasy c) zaangażowanie uczniów d) inne (wypisz)". Angela na odwal się zaznaczyła "b) klasy". W następnych pytaniach też zaznaczała na odwal się. Potem wychyliła się i dźgnęła Dawida długopisem w ramię. Odwrócił się:
-Okay, możesz mnie przywoływać długopisem, ale weź mi go nie wbijaj pod skórę! No, co?
-Co zaznaczyłeś?
Dawid pokazał jej swoją kartkę. Odpowiedzi były zaznaczone tak, że układały się w choinkę. Angela parsknęła śmiechem. Mięta też.
-Ej, słuchaj Angela, bo ja mam kilku kumpli i my założyliśmy taki klub... no, bardziej paczkę. Nie chciałabyś się przyłączyć?
-Gdzie spotkania, kiedy, ile osób, imiona, wiek?
-Spotykamy się różnie, w kinie, galerii, na rynku i w ogóle. Czas ustalamy tak, żeby wszystkim pasował. W sumie ze mną jest nas czworo, czyli ja, taka Magda, ma 13 lat, Patryk, 14 i Leo, 16.
-Szesnaście? - zapytała ze zdziwieniem Angela.
-On ma chyba jeszcze 15, ale tak ogólnie zaokrąglamy.
-Aha...
Pani kazała się wszystkim uciszyć i siedzieć spokojnie. Zebrała ankiety, oglądnęła je z dziwną miną i odłożyła.
-Nie popisaliście się - oznajmiła.
No, trudno. Sorry, Jadwiniu.



Okay, to na początku może tak...
Sorrki, że tak późno, wiem miałam dodawać posty co tydzień. Ale jest kilka powodów, które mnie usprawiedliwiają, przynajmniej częściowo:
1. Tydzień przed świętami - harówka, poprawianie ocen semestralnych, zadania domowe, kartkówki, no po prostu miałam dość szkoły.
2. Po tej szkole codziennie łapałam lenia na resztę dnia. Jasne, coś tam pisałam, ale mało.
3. Mało pomysłów, mimo wszystko.
4. Kompa mam tylko w piątki, soboty i niedziele, reszta dni bez kompa. A i tak w pt-ndz mam tylko godzinę na sprawdzenie fb, poczty, zrobienie nowej grafiki dla kogośtam i dwa opowiadania.

No i pamiętajcie czytasz = komentujesz ;)

Na koniec dopiszę podziękowania dla mojej przyjaciółki, Agi, za wspólny pomysł na paczkę Mięty. Dzięki.
~Nika :)

2 komentarze:

  1. Nie musiałaś dziękować :D
    Hah,ja i skromność.
    Jak tak czytałam to stwierdziłam,że już pokochałam Mięte ;3
    Doskonale cie rozumiem,miałam identycznie ze szkołą.
    Czekam na next <3
    Pozdrawiam ^_^

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah :D Skromna jak zawsze :D
    No wiadomo, Mięta to ty <3

    OdpowiedzUsuń