Od katastrofy minęło pół roku. Przez te pół roku dużo zdążyło się zdarzyć. Po pierwsze lekarze potwierdzili śmierć matki Angeliki. Stwierdzili, że była bardzo poparzona i prawdopodobnie to wywołało śmierć. Po drugie Angela i Nutka zamieszkały z ciocią. Po trzecie cioci znudziło się niańczenie dziewczynek i oddała je innej cioci. Po czwarte okazało się, że ani Nutka ani Angela nie znają drugiej cioci, jednak na pewno jest ich ciocią z rodziny mamy. Jakąś kuzynką, czy coś. Po piąte druga ciocia musiała wyemigrować do Szkocji i oddała siostry do domu dziecka. Po szóste zaczęły się wakacje. Po siódme Nutka jako dwuletnie dziecko z pięknymi, złotymi loczkami i twarzyczką aniołka od razu została wybrana i wzięta z domu dziecka, mimo ogromnych protestów Angeliki. A dziewiąte miało się zacząć dopiero teraz.
-Angela?
Dziewczyna odwróciła się. W jej kierunku szła pół głowy niższa czarnowłosa dziewczyna.
-Hm? - zapytała Angela.
-Sztywniara, ekhem, pani Gogłowska cię woła.
Pani Gogłowska była jedną z dwóch opiekunek w domu dziecka. Zawsze perfekcyjna, tak bardzo, że aż sztywna. Jasne blond włosy związywała w ciasny kok z mnóstwem lakieru, ewentualnie czarną wstążką. Chodziła w czarnych, eleganckich butach na obcasie, czarnej spódnicy do kolan, czarnych rajstopach, białej bluzce i czarnej narzutce. Nikt jej nie lubił.
-Serio? - zapytała Angela, patrząc ciężkim spojrzeniem na szatynkę- Czwarty raz dziś coś ode mnie chce.
Szatynka wzruszyła ramionami, na znak, że to nie jej wina. Angela westchnęła i poszła do gabinetu Sztywniary. Sztywniara siedziała jak zawsze idealnie prosto na krześle, z idealnie ułożoną spódnicą, bluzką oraz miną królowej. Idealny, biały kubek stał na idealnej podstawce w kolorze idealnie białym. "Porzygać się można" - stwierdziła Angela po raz czwarty tamtego dnia. Sztywniara chrząknęła i powiedziała:
-Angeliko, znalazła się para, która chciałaby cię przygarnąć.
"Cooo?!? Co?" - przez głowę Angeli przelatywały tysiące myśli na raz - "Przecież ja miałam wyrwać się z tej dziury i szukać Nutki!!!"
-Przepraszam panią bardzo, ale nie mogę przyjąć tej propozycji -powiedziała Angela.
-Ależ nie ma takiej opcji. Ta rodzina cię wybrała. Musisz u nich zamieszkać. To małżeństwo. Pani ma na imię Amelia, a pan Julian. Dziękuję za rozmowę, Angeliko. Możesz już iść.
Angela chrząknęła, skłoniła się i wyszła. A więc to tak? Będą się sprzeciwiać jej woli? No super... Dobrze, zamieszka z tymi ludźmi. Ale razem z Nutką. Mimo wszystko.
*
Pani Amelia miała miłą, pogodną twarz. Czarne włosy pięknie spływały jej po ramionach i kończyły się kilka centymetrów za łopatkami. Była zupełnym przeciwieństwem Sztywniary. Pan Julian był niskim, brązowym wesołkiem o równie miłej twarzy. Obydwoje mieli nie więcej niż po trzydzieści lat. Angela postanowiła nie sprawiać tym ludziom problemu. Akurat mieli wychodzić, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Sztywniara otworzyła. Pod jej ramieniem przebiegło małe stworzonko, rzucając się w ramiona albo raczej kolana Angeli. Po chwili Angela rozpoznała swoją siostrę.
-Nutka! - krzyknęła, obejmując Natalię.
Po chwili przez drzwi przeszła owa wytworna pani, która adoptowała Natalię.
-Droga pani Gogłowska - rzekła kobieta - To dziecko jest nieznośne. Nie zamierzam dalej gościć go w swoim domu.
Angela oniemiała z wrażenia. Podbiegła do swoich przybranych rodziców.
-Mamo... tato... - poprosiła - To moja siostra.
-No cóż, hm - powiedział pan Juliusz - Chyba druga córeczka też może z nami zamieszkać?
Pani Gogłowska podała jakieś papiery panu Juliuszowi.
-Proszę to podpisać.
Panu Juliuszowi zajęło to zaledwie kilka sekund.
-Chodżcie, dziewczynki - powiedziała pani Amelia.
Gy siedzieli już w samochodzie pani Amelia powiedziała:
-Ty jesteś Angelika. A twoja siostra to?
-Nutka - powiedziała radośnie Nutka.
-Ma na imię Natalia. Nutka to taki skrót - wyjaśniła Angela.
-Dobrze. A jak mówić na ciebie?
-Może być Angela albo Angie. Moja mama mówiła na mnie Angie. Podoba mi się ten skrót.
-Dobrze, Angie.
-Dziękuję - Angela uśmiechnęła się.
-Chciałabym wam coś uświadomić. Ja i mój mąż mieszkamy nie tyle w tym samym mieście, co wasi rodzice, ile cztery ulice z tamtąd. Angie zapisaliśmy cię do gimnazjum niedaleko naszego i waszego już teraz nowego domu. Nutka pójdzie do przedszkola, kiedy skończy cztery lata. No i od dzisiaj będziecie Natalią i Aneliką Majchrowicz...
-Coooo?! - zapytała Angela - Ale ja się nazywam Angelika Malworska i nie chcę tego zmieniać.
-No trudno, chyba będziesz musiała...
No, super... i znowu przeciwko jej woli. Dlaczego nie może NORMALNIE żyć? ??
No, tyle, nie jest super dużo.
Nie miałam zbyt dużo czasu...
Następny post chyba będzie dłuższy ;)
~Nika
Następny post dłuższy powiadasz? On musi być dłuższy!
OdpowiedzUsuńBo się obraże :D
Agusiu widzę Ross wszędzie, a już na pewno na twoim profilowym? XDDD
OdpowiedzUsuń