niedziela, 16 listopada 2014

Paczka Mięty składała się z niej samej, dwóch wysokich chłopaków, z czego ten starszy, Leo, miał blond włosy i brązowe oczy, a młodszy, Patryk, czarne włosy i zielone oczy. Ubierali się dość podobnie - ramoneski z ćwiekami, czarne lub ciemne, ale w innym kolorze spodnie i glany. Często Patryk zamieniał ramoneskę na zwykłą bluzę z nadrukiem, czego Leo nie robił w sumie chyba nigdy. Była jeszcze ta Magda. Ciemnobrązowe włosy ścięte na krótko, prawie "na chłopaka", kontrastujące niebieskie oczy, najniższa. Ubierała się zazwyczaj w zwykłe, czarne rurki i granatową ewentualnie czerwoną koszulę w kratkę. Angelę jednak najbardziej zdziwił wygląd Mięty. W szkole ubierała się raczej kolorowo i wesoło. Na spotkania z paczką miała najczęściej czarną spódnicę w białe kropki bądź granatową w czarne paski i jakąś pastelową bluzkę. I nierozłączne czarne rajstopy do czarnych Martensów. Mięta na pierwsze spotkanie przyprowadziła Angelę do galerii. Chłopacy i dziewczyna stali przy wejściu do kina. Zauważyli Miętę i chyba rozpoznali Angelę z opowiadań Mięty.
-Angela - powiedziała i podała im dłoń.
-Patryk.
-Angela.
-Leo.
-Leon?
-Leonarde. Nie urodziłem się w Polsce.
-Mhm. Angela.
-Magda.
Leo spojrzał na Angelę.
-Wyglądasz jak kościotrup.
-Dzięki.
Angela wyszczerzyła się do niego.
-No to masz już ksywkę. Kościotrup - stwierdził Leo.
-A czemu Mięta jest Miętą? - zapytała Angela.
-Miętowicz. No i na początku często nosiła koszulki w kolorze miętowym do tej czarnej spódnicy.
    W ogóle oni wszyscy mieli na sobie zawsze coś czarnego - przynajmniej jedną rzecz. Ale Angeli to nie przeszkadzało. Uwielbiała czarne spodnie, więc wkładała je na każde spotkanie. Do tego jakaś pastelowa albo szara bluzka z napisem, czasami bluza z nadrukiem. Paczka Mięty ją fascynowała. Byli mniej więcej w jej wieku, ale przy nich czuła się starsza. Nie wyróżniali się, ale fakt, byli zwariowani i śmieszni. W kinie olewali to, że film jest horrorem i chociaż cała sala piszczała ze strachu, oni śmiali się z akcji. Angeli się to podobało. Polubiła to miasto, a z paczką Mięty zwiedzała najciekawsze miejsca. Zupełnie inaczej, niż w szkole. No właśnie, w szkole...

-W czwartek jedziemy na wycieczkę do sortowni odpadów - oznajmiła pani Jadwiga Ideowicz.
-Cooo? - zaprotestowała klasa.
-To będzie bardzo ciekawa i pouczająca wycieczka.
-Ciekawa? - zapytała Mięta - Nie sądzę.
Spojrzała na Angelę. Równocześnie ziewnęły. Ideowicz spojrzała na nie groźnie.
-Nie możemy jechać do kina? - zapytał ktoś.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo jedziemy do sortowni.
-Nie no spoko. Nie ma to jak sortownia - stwierdziła Mięta.

Marzli na przystanku. Autokar miał podjechać chwilę wcześniej, ale oczywiście się spóźniał. Było bardzo zimno jak na koniec września. Wszyscy oprócz Ideowicz marzli na przystanku.
-Musiiiimy tam jechać??? - zajęczała Mięta.
-Miętowicz, nie marudź - odpowiedziała dziarsko Ideowicz.
Mięta spojrzała na nią wrogo. Wyszeptała pod nosem coś, co brzmiało mniej więcej jak "zimnooo mi", ale mogło to być też "zamknij się". Do dziewczyn podszedł Max.
-Ideowicz ma na sobie trzy golfy i pięć par spodni, więc jej ciepło - oznajmił.
Mięta uśmiechnęła się przelotnie.
-A ty czemu się nie trzęsiesz? - zapytała Angela podejrzliwie.
Max wyciągnął z kieszeni spory woreczek wypełniony fioletowym żelem.
-Ogrzewacz. Mam dla was wczesne prezenty gwiazdkowe - podał im takie same.
-Łooo nieźle grzeją - Angela przycisnęła ogrzewacz do zziębniętego nosa.
-Wiem - wytłumaczył się Max - Babcia kupiła mi ich sporo, jak tylko dowiedziała się o wycieczce i sprawdziła prognozę pogody.
Uśmiechnął się półgębkiem. Dziewczyny roześmiały się.
-Podziękuj babci - powiedziała Angela.
Kiwnął głową, obiecując, że podziękuje.
-UWAGA! - wydarła się Ideowicz - Ustawić się w szeregu!!!
Nadjechał autokar. Angela i Mięta wepchnęły się do środka.
-Szybciej nie można? - zapytał zdenerwowany kierowca.
-Spóźnił się pan dwadzieścia minut. Pan się odwali - odpowiedziała Mięta.
Kierowca umilkł.
-No - powiedziała Angela.
Razem z Miętą usiadły po środku autokaru (tyły już były zajęte), a Max i Dawid przed nimi.
-Nieźle mu powiedziałaś - stwierdziła Angela - Szczęka mu opadła.
-Dzięki - uśmiechnęła się Mięta - A tak w ogóle to następne spotkanie paczki w sobotę o 14:00 w pizzerii. Możemy jechać razem, bo mój tata mnie podwozi, a blisko siebie mieszkamy.
-Okay - odpowiedziała Angela.
Ideowicz wstała i zrobiła poważną minę. Wzięła mikrofon i powiedziała:
-Jedziemy do sortowni odpadów, gdzie dowiecie się wielu ciekawych rzeczy i faktów o sortowaniu śmieci...
-Jasne, zwłaszcza ciekawych... - powiedział Dawid, trochę za głośno.
Ideowicz zgromiła go spojrzeniem.
-No co? Wyrażam tylko swoją opinię!
-Dobrze, ekhem ekhem. No więc jedziemy sobie do sortowni odpadów...


Na razie tyle. Wycieczkę zostawiam na następny post.
Będzie niedługo.
Na blogu jest teraz kilka nowych gadżetów, także oceniajcie bloga, obserwujcie i tak dalej :)
Czytasz = komentujesz ;)
~Nika :)

1 komentarz:

  1. Mam nadzieję,że kolejny będzie dłuższy!
    Super paczka! Kiedy zrobią coś szalonego? Ktoś będzie razem?
    Szybciutko dawaj mi to kolejny rozdział :3
    Czekam!

    OdpowiedzUsuń